Menu pionowe

Szukaj

Kategorie

  • Brak kategorii

podroz

Długa podróż

W poszukiwaniu śladu wieści, gdzież to ukrywać ma się przede mną rzeczony dzik, porywacz królewskich barchanów, dotarłem pewnego pochmurnego dnia w okolice małej wioski Lugon, której ciemni i nieuprzejmi mieszkańcy (zapewne potomkowie francuskich służących – to najgorszy rodzaj człowieka) dopiero po poniżającym dla mnie akcie przekupstwa wskazali mi ścieżkę prowadząca jakoby do legowiska szukanego przez mnie stwora. Jazda konna wśród ohydnego smrodu i brudu bagien to było prawdziwe wyzwanie dla mych, nieprzeciętnych oczywiście, zdolności jeździeckich. Poradziłem sobie z grząską i kręta drogą (używam tu owego szlachetnego słowa w dużym stopniu nadinterpretując fakty, gdyż ciężko tak naprawę byłoby to nazwać szlakiem) i już po kilku godzinach nużącej podróży stanąłem u brzegu wielkiego, smętnego jeziora, pośrodku którego, wśród trzcin i listowi, jawiła się mym oczom szarawa wysepka, mieszkanie poszukiwanego zwierzęcego bandyty. Jak tu jednak przekroczyć suchą stopą ową mętna breję, jaka mnie od owego szubrawcy dzieli? Nie zastanawiając się długo, czas bowiem był dla mnie cenny, jako że było już późne popołudnie a ja pragnąłem wieczorem zjawić się z powrotem w wiosce Lugon, u drzwi pewnej młodej młynareczki, która wyraźnie była pod mym urokiem od kiedy to nasze oczy spotkały się po raz pierwszy, poprosiłem więc mego przyjaciela T.I.R.a by użyczył mi swego mocarnego i potężnie zbudowanego „T” co też ten, nie kwapiąc się, uczynił. Z pomocą owego „T” a także okolicznego sitowia nie marudząc, mając bowiem w pamięci czarujący uśmiech młynareczki, sporządziłem zgrabną i szybka tratwę, na którą rychło wkroczyłem. Jak tu jednak poruszać mym okrętem? I na to szybko znalazłem sposób. Otóż zanurzyłem w wodzie kręcony ogon mego wierzchowca, wcześniej dodatkowo go zawijając, zakręcając i dociskając do niego samego. W pewnej chwili wypuszczony z mych rąk ogon zaczął tak szybko wirować w wodzie, nadając tym samym naszemu okrętowi niezbędnej prędkości, iż już po chwili mogłem postawić swe stopy na brudnej ziemi, stanowiącej wysepkę, cel mej podróży.

Na północ Rosji

Zachęcony opowiadaniami z książki „Realm of the Russian Bear” Davida Attenborough i Nikolaja Drozdova, zapragnąłem pojechać w głąb Rosji a jej odległe pustkowia. Mój nieuchwytny wcześniej sen miał szansę się zrealizować. Udałem się na Syberię, a jak już tam dotarłem, to dlaczego nie pojechać też do Skandynawii i na Arktykę?

Po tygodniowym pobycie w Paryżu, moja zona nie mogła się przyzwyczaić do zupełnie innej kultury, odmiennych warunków podróżowania, obecności szczurów kanalizacyjnych, które towarzyszyły nam w pierwszym, pobycie w Moskwie. Przez około 3 godziny jechaliśmy na południe do metropolii Prioksko-Terrasny. Po drodze udało się nam zobaczyć nieliczne już resztki żyjącej tu populacji żubra (Bison bonasus). Zwierzęta te nadal żyją dziko, a w rejonie Uralu są celowo hodowane i wprowadzane do naturalnego środowiska. Jest to niesamowity widok, bo tak pięknych zwierząt nie można już w wielu miejscach oglądać. Tu są spore stada, żyją w półdzikich warunkach. Odmienne jest tu środowisko naturalne, wszędzie tajga, dzikie lasy brzozowo-sosnowo-modzewiowe. Morfologicznie są bardzo wyraźne w porównaniu do ich równinnym kuzynami z Ameryki Północnej.

Po kilku dniach przebywania w Rosji, i odkrywaniu ogromnego „czerwonego” kapitału, podróżując pociągiem Siberian Express dotarliśmy do odległych terytoriów Syberii. Tu prawie dwa tygodnie spędziliśmy nad ogromnym jeziorem Bajkał. Niesamowitych przeżyć dostarczyła nam podróż na pokładzie rosyjskiej łodzi rybackiej Yaroslavet. Rozciągające się widoki przez wiele dni były na prawdę spektakularne. Kilka dni udało się nam spędzić w rezerwacie ścisłym Zapovyedniks , pobyt tu wymaga otrzymania specjalnego zezwolenia. Nie było tu widać innych turystów. Żałuję, że nie wszystko mogłem zobaczyć, w nocy widok zasłaniała ciemność a w dzień odsypialiśmy do południa po nocnych imprezach z nadmiarem wódki.

Raport z wyprawy: Rosja – Skandynawia

Witam na moim blogu poświęconym wyprawie w 2007 roku.  Z góry przepraszam za ewentualne błędy wynikające
ze słabej znajomości języka.

Celem wyprawy były państwa: Rosja, Norwegia, Finlandia, Szwecja i Svalbard.

Jezioro Bajkał

Jezioro Bajkał

 

  • Odwiedzone miejsca w Rosji: Prioksko-Terrasny Zapovyednik, Bajkał (Pribaikalski, Baikalolenski, Barguzinski Zapovyedniks, i Zaibaikalski Park Narodowy i Delta Seleng, Primorye (Lazovsky, Kedrova (ya) Phad i jeziora Zapovyedniks Kankha), Kamczatka (Kronotsky, Nalychevo, południe Kamczatki i Jużno-Kamchatsky Zapovyedniks), Wyspy Commander i Wyspy Kurylskie.
  • Odwiedzone miejsca w Skandynawii : wielorybniczy obszary Tromso, Dovrefjeld Park Narodowy, rejony Alta w dalekiej Tundrze, Hornoya, Norwegia, Jezioro Inari i Park Narodowy Lemonjoki w Finlandii, Szwecji Park Narodowy Abisko. Wiele innych miejsc w Svalbardzie.

Termin wyprawy: sierpień 2007
Organizator ekspedycji: Rosja – Bajkał na biegun północny: Voyages (Daleki Wschód) i Lucky Travel i Biuro podróży: Primorye, Svalbard – Oceanwide Expeditions ze Skandynawii – podróż z własnym napędem.