Menu pionowe

Szukaj

Kategorie

  • Brak kategorii

wyprawa

Powrót z podrózy

Na brzegu zaś czekał już na mnie dzik. Naprawę ciekawa to była bestia lecz, jak już wspomniałem śpiesząc się, nie miałem czasu by podziwiać potężne sploty jej mięśni i grozę ogromnych kłów, jakimi obdarzyła ją natura. I wtedy właśnie, gdy pragnąłem jednym sztychem zakończyć marny żywot zuchwałego zwierza, co to poważył się na majestat, nie przymierzając jak jakiś Francuz, okazało się, iż z powodu pośpiechu nie zabrałem ze sobą na tę stronę jeziora swego rapieru, który odłożyłem, pracując w pocie czoła nad konstrukcją statku. I znów z pomocą pośpieszył mi mój przyjaciel. Nie poproszony wyjął własne „I”, podając mi je w taki sposób, mym mógł je złapać za kropkę, jak za rękojeść, tym samym mogąc używać pozostałej części jak ostrza, którym miałem rozpłatać bestię. Lecz w tym oto szczęsnym momencie ów dzik, widząc zarówno mą szlachetną postawę, nieugięty zamiar pozbawienia go życia, jak i groźne ostrze w mych rękach rzucił się na kolana i zaczął błagać o litość twierdząc, iż to okrutny los zmusił go do roli bandyty, że on się swego fachu brzydzi, że gdyby wiedział, nigdy nie zaatakowałby królowej, którą czci i szanuje, a tak w ogóle to jest emigrantem ze Szwarcwaldu, (co by tłumaczyło jego wysoką inteligencję i zdolność mowy) wygnanym ze swej ojczyzny przez francuskich robotników najemnych. No cóż, nic tak nie porusza mego szlachetnego serca jak szczere wyznanie swych win oraz niesprawiedliwość, której przyczyną są Francuzi, dlatego postanowiłem darować mu życie. Wdzięczny i oczarowany mą szlachetną łaskawością, oraz świadom mego pośpiechu, dzik bezzwłocznie wskazał mi miejsce, gdzie ukrywał zrabowane skarby. Leżały one mianowicie pod wielkim dębem, jedynym drzewem, jakie rosło na wysepce. Sterta żałosnych rupieci, nie wartych nawet wzmianki, otaczała korzenie drzewa, same jednak barchany, obiekt i cel mej wyprawy, wisiały wysoko na gałęzi. Osobie szlachetnego urodzenia, jakim się szczycę, nie wypada wydawać się na pośmiewisko w akcie wspinaczki na drzewo, jak nie przymierzając jakiś służący, co to ukradłszy wcześniej portmonetkę swej pani, usiłuje wśród gałęzi ukryć się przed sprawiedliwością, wraz z swym wstydem i hańbą. I znów nie pozostało mi nic innego jak zwrócić się o pomoc do mego towarzysza, który skwapliwie mi ją po raz kolejny ofiarował. Otóż użyłem „R” mego przyjaciela by za pomocą sztuczki, jakiej nauczyłem się w gościnnie u księżycowego ludu a którą oni nazywali lassem, ściągnąć z drzewa szlachetne barchany królowej. Jakież było moje zdziwienie, gdy na ziemie spadły, obok rzeczonych barchanów, także ozdobne i haftowane złote pantalony. Uczynny Klusek pośpieszył z wyjaśnieniem, iż owe pantalony zdobył na księciu Bruckenshire, w tej samej feralnej chwili, gdy tego nieświadomy naruszył majestat królowej. Moim czujnym oczom nie umknął fakt, iż pantalony owe uszyte były w kroju francuskim, postanowiłem zatem wziąć je ze sobą i o fakcie tym powiadomić odpowiednie służby. Na tym postanowiłem zakończyć moją wizytę na wysepce.

Jak się domyślacie oczywiście udało mi się powrócić do wioski w odpowiednim czasie, by w miłym towarzystwie wypocząć w nocy po trudach służby królewskiej, po czym następnego ranka udałem się w drogę powrotną do Londynu. Królowa, zachwycona mym osiągnięciem i szybkością, z jaką wypełniłem jej prośbę, postanowiła jakoś uhonorować moją skromną osobę, lecz niestety okazało się właśnie, iż wszystkie medale i ordery zostały dopiero co przekazane sierotom i bezdomnym, by z braku środków do życia karmili się oni dumą i duchem narodowej potęgi. Mądra królowa w tych nieprzyjemnych okolicznościach postanowiła więc obdarzyć mnie owymi złotymi pantalonami, które odnalazłem w czasie mej podróży, a które utraciły właściciela, jako że okazał się on, oczywiście dzięki mej bystrości umysłu wykrytym, francuskim przebierańcem i szpiegiem międzynarodowego spisku służących.

źródło:
http://wypoczynek.turystyka.pl/

Raport z wyprawy: Rosja – Skandynawia

Witam na moim blogu poświęconym wyprawie w 2007 roku.  Z góry przepraszam za ewentualne błędy wynikające
ze słabej znajomości języka.

Celem wyprawy były państwa: Rosja, Norwegia, Finlandia, Szwecja i Svalbard.

Jezioro Bajkał

Jezioro Bajkał

 

  • Odwiedzone miejsca w Rosji: Prioksko-Terrasny Zapovyednik, Bajkał (Pribaikalski, Baikalolenski, Barguzinski Zapovyedniks, i Zaibaikalski Park Narodowy i Delta Seleng, Primorye (Lazovsky, Kedrova (ya) Phad i jeziora Zapovyedniks Kankha), Kamczatka (Kronotsky, Nalychevo, południe Kamczatki i Jużno-Kamchatsky Zapovyedniks), Wyspy Commander i Wyspy Kurylskie.
  • Odwiedzone miejsca w Skandynawii : wielorybniczy obszary Tromso, Dovrefjeld Park Narodowy, rejony Alta w dalekiej Tundrze, Hornoya, Norwegia, Jezioro Inari i Park Narodowy Lemonjoki w Finlandii, Szwecji Park Narodowy Abisko. Wiele innych miejsc w Svalbardzie.

Termin wyprawy: sierpień 2007
Organizator ekspedycji: Rosja – Bajkał na biegun północny: Voyages (Daleki Wschód) i Lucky Travel i Biuro podróży: Primorye, Svalbard – Oceanwide Expeditions ze Skandynawii – podróż z własnym napędem.